Bogusław Saganowski

Bogusław Saganowski to największa gwiazda polskiej kadry, która zagra na Mistrzostwach Świata w piłce plażowej.

 

Tegoroczne mistrzostwa świata w piłce plażowej będą ostatnim turniejem w reprezentacji Polski dla Saganowskiego. Jak przyznał jeszcze przed wylotem do Free spins na Bahamy, nie widzi powodu, dla którego biało-czerwoni mieliby obawiać się jakiegokolwiek rywala. „Lewandowski beach soccera” – bo tak niektórzy go nazywają – słynie z bardzo widowiskowej gry. Jego bramki z przewrotki można oglądać godzinami.

W talencie „Sagana” zakochany był sam Eric Cantona, który w 2007 roku zaprosił go do swojej drużyny na mecz z Brazylią. Największym osiągnięciem brata Marka Saganowskiego jest bez wątpienia klubowe wicemistrzostwo świata ze Sportingiem Lizbona.

– Eric Cantona jest moim piłkarskim idolem, Manchester United – ulubionym klubem, mój syn dostał na imię Eryk. I ja, który zawsze oglądałem Cantonę w telewizji, uścisnąłem sobie z nim dłoń i usłyszałem, że chce mnie w swojej drużynie. Do tej pory ciarki przechodzą mi po plecach – mówi Bogusław Saganowski, starszy brat Marka (zawodnika Legii) i jedna z gwiazd europejskiego beach soccera.

Fragment wywiadu dla Onet.pl:

Jak zaczęła się pana przygoda z piłką plażową?

Bogusław Saganowski – Grałem wtedy na trawie w klubie z Kalisza i jednocześnie byłem zawodnikiem futsalu. Od ludzi związanych z beach soccerem legalnybukmacher.com/Polacy-Graja-Finalach-Mistrzostw-Swiata dostałem zaproszenie na trening. Tak, żeby po prostu spróbować. Skorzystałem z okazji. W środę czy w czwartek byłem na treningu, a już w poniedziałek dostałem powołanie na kadrę. Wszystko mi wtedy wychodziło.

To po swoim pierwszym turnieju usłyszał pan, że jest urodzony na piasku?

– Ja wolę mówić, że mnie odkopali z piasku. Beach soccera szybko pokochałem. Uwielbiam to. Jak bardzo nie byłbym zmęczony, to wychodzę na piach i się uśmiecham. Mam 37 lat i wciąż mam głód gry na plaży, choć sam beach soccer bardzo się zmienia, staje się coraz bardziej siłowy. Kiedyś mogłem zrobić przewrotkę niemal z każdej pozycji, teraz mam przy sobie nawet dwóch obrońców, nieraz schodzę mocno poobijany.

Może dlatego że jest pan jedną z europejskich gwiazd tej dyscypliny, obrońcy bardziej skupiają na panu uwagę?

– Gwiazdą się nie czuję.

Ale pan jest. MVP turnieju Euro Beach Soccer League 2013 na Ukrainie, król strzelców eliminacji mistrzostw świata, członek reprezentacji „Gwiazd Europy” prowadzonej przez Erica Cantonę, ostatnio powołany na mecz gwiazd światowego beach soccera na pokazowe mecze w Anglii. Można tak wyliczać długo. Co uważa pan za swój największy sukces?

– Spełnieniem marzeń był awans do mistrzostw świata w Brazylii, zaledwie po kilku miesiącach od momentu, kiedy zacząłem grać na piasku. Ze Sportingiem Lizbona wywalczyłem klubowe wicemistrzostwo świata. To bardzo ważny dla mnie tytuł. Ale najważniejszy był 2007 roku i to, że Eric Cantona powiedział, że chce mnie w swojej drużynie na mecz z Brazylią. Cantona jest moim piłkarskim idolem, Manchester United – ulubionym klubem, mój syn dostał na imię Eryk. I ja, który zawsze oglądałem Cantonę w telewizji, uścisnąłem sobie z nim dłoń i usłyszałem, że chce mnie w swojej drużynie. Do tej pory ciarki przechodzą mi po plecach.

Jako piłkarz czuje się pan spełniony?

– Piłkarzem jest mój brat Marek (były reprezentant Polski, dziś zawodnik Legii Warszawa – red.), ja co najwyżej jestem „beach soccerowcem”. Na piasku rzeczywiście sporo osiągnąłem. Żona Marka kiedyś spojrzała na moją półkę z trofeami i powiedziała, że Marek ma ich mniej (śmiech). To kilka tytułów MVP, kilkanaście tytułów króla strzelców, medale. Wciąż jednak czuję głód gry.

Saganowski to jeden z najbardziej rozpoznawalnych zawodników beach soccera. Przez lata był liderem Grembacha oraz trenerem i zawodnikiem reprezentacji Polski. Z łódzką ekipą pięciokrotnie zdobywał mistrzostwo Polski oraz sześć Pucharów Polski. Wywalczył także szóste miejsce w plażowej Lidze Mistrzów i był wybierany przez słynnego Erica Cantonę do meczu europejskich gwiazd z Brazylią.

– Boguś to obok takich zawodników, jak Amarelle, Madjer, Schirinzi, Stanković czy Benjamin, ikona światowego beach soccera – mówi Marek Miller, rzecznik prasowy Grembacha. –

Zawodnik, który złotymi zgłoskami zapisał się w dziejach polskiej piłki plażowej oraz historii naszego klubu. Jego znakiem firmowym jest strzał z przewrotki lewą nogą

Bogusław Saganowski
5 (100%) 1 vote

Comments are closed.