Dawid Kownacki

Dawid Kownacki jest piątym piłkarzem, który zdobył gola w ekstraklasie przed ukończeniem 17. roku życia.

Wcześniej dokonali tego Włodzimierz Lubański (16 lat i 52 dni), Ariel Borysiuk (16 lat i 265 dni), Krzysztof Kołaczyk (16 lat i 277 dni) oraz Gerard Wodarz (16 lat i 288 dni). Popularny „Kownaś” miał 16 lat i 344 dni.

Premierowe trafienie w ekstraklasie Dawid Kownacki zaliczył, mając dokładnie 16 lat i 344 dni wchodząc na boisko niczym czarny koń. Tym samym wymazał 51-letni klubowy rekord, który do tej pory należał do Kazimierza Wróbla, broniącego barw Kolejorza w latach 1950-1956 oraz 1957-1960. Wróbel swoje pierwsze trafienie zaliczył 17 maja 1953 roku w meczu z Cracovią. Miał wtedy 17 lat i 78 dni.

– Pochodzę z Gorzowa. Na pierwszy trening zabrał mnie tata, gdy miałem sześć lat. Tata chciał, bym nauczył się grać w piłkę, bo sam był zawodnikiem. Grał w niższych ligach. Od początku trenowałem ze starszymi od siebie chłopakami, ale starałem się dotrzymywać im kroku i myślę, że nie byłem dużo gorszy. Gdy wraz z rodzicami przeprowadziliśmy się do Poznania, trafiłem do Lecha. Miałem osiem lat, więc czuję się wychowankiem Kolejorza – opowiada o początkach swojej przygody z piłką Kownacki.

 

Zostaw internet, ignoruj hejterów” – usłyszał rok temu Dawid Kownacki z Lecha Poznań. Wtedy, gdy był wyszydzany przez kibiców. Dzisiaj jest maszyną do zdobywania goli, a krytycy biją mu brawo

Zejdźcie ze mnie! Nie macie się na kim wyżyć?” – napisał w pewnym momencie na portalu społecznościowym Twitter podczas jednej z pyskówek z kibicami.

To jedna z najbardziej inspirujących historii może w całych dziejach Lecha Poznań. Historia chłopaka, który rok temu był zatopiony w głębinach hejtu i gigantycznej krytyki, a dzisiaj jest maszyną do strzelania goli.

Dawida Kownackiego ochrzczono mianem „Wonderkid” (Cudowne Dziecko), odkąd zaczął wyróżniać się w grupach juniorskich Lecha, grając niczym Kapitan Tsubasa. Szkolenie utalentowanej młodzieży to w klubie priorytet, ale Lechowi od dawna nie udało się znaleźć w nich naprawdę niesamowitego napastnika.

Dawid Kownacki debiutował w barwach Lecha 6 grudnia 2013 roku, w meczu z Wisłą Kraków. Aż trudno uwierzyć, bo miał zaledwie szesnaście lat. Był najmłodszym graczem Kolejorza od pół wieku, czyli odkąd w 1963 roku na boisko wszedł Andrzej Woźniak. Kariera tamtego mało znanego gracza Lecha trwała trzy dni, bo właśnie trzy dni po debiucie, w kolejnym meczu doznał ciężkiej kontuzji. Niewielu piłkarzy w tym wieku jest fizycznie i emocjonalnie gotowych, by wyjść do walki z rywalem polującym na ich kości i stawy, przed domagającą się zwycięstw widownią o rozmiarach małego miasta.

 

Po trzech miesiącach, w lutym 2014 roku, Dawid Kownacki zdobył pierwszą bramkę dla Lecha. Miało to jednak miejsce w przegranym aż 1:5 meczu z Pogonią Szczecin, podczas jednej z najstraszliwszych klęsk Kolejorza ostatnich lat. Wyniki, jakie osiągać miał odtąd Lech, rzutowały na karierę młodego chłopaka.

Owszem, w 2015 roku Lech został mistrzem Polski, ale przez te ponad trzy lata gry Dawida Kownackiego w jego barwach częściej jednak rozczarowywał swych kibiców. Przegrywał w europejskich pucharach ze słabeuszami pokroju Stjarnan z Islandii, spadał na ostatnie miejsce w tabeli, w ogóle nie kwalifikował się do rozgrywek europejskich, jak przed rokiem. W kibicach narastała frustracja na Lecha. Narastała też frustracja na Dawida Kownackiego.

Zaczęło się jeszcze w mistrzowskim sezonie, wiosną 2015 roku. Pewny siebie Dawid Kownacki podczas dyskusji z jednym z kibiców stwierdził, iż jest przekonany o tym, że strzeli w rundzie minimum 10 goli. Kibic o nicku „Fryzjer” zaproponował zakład: jeżeli piłkarz spełni obietnicę, on wpłaci pieniądze na wskazany przez niego cel charytatywny. Jeśli nie spełni, zapłaci zawodnik.

Osiemnastolatek pomyślał wówczas o chorej córeczce Wojciecha Tomaszewskiego, jego trenera w zespole juniorów Lecha. Potrzebowała środków na leczenie. Założył się więc i wskazał ją jako cel. Zakład ten pod hashtagiem #DychaKownasia rozprzestrzenił się w sieci lawinowo. Pokaźne sumy deklarowali nawet Zbigniew Boniek czy prezes Legii Bogusław Leśnodorski, wsparł go sam Lech Poznań. O deklaracji młodziana zrobiło się bardzo głośno, presja rosła.

Kownacki sobie nie poradził. Do kwietnia nie potrafił zdobyć ani jednego gola. Ostatecznie wiosnę zakończył na zaledwie czterech bramkach zamiast minimum dziesięciu.

Gdybyśmy opowieść zakończyli w tym miejscu, byłaby to przypowieść o zmarnowanym talencie, którego złamały hejt, oczekiwania kibiców, przedwczesna dorosłość w wieku 17 lat i przytłaczający własny talent. Takich historii jest w piłce nożnej wiele. Ta jest inna.

Nenad Bjelica, który objął Lecha pod koniec sierpnia, rozbitego fizycznie i psychicznie Dawida Kownackiego dostał w spadku. Podobnie jak zadanie, by go odbudować. Zadanie – jak się zdawało – niewykonalne, bo młody piłkarz spisywany był już na straty jak wiele „dużych talentów” przed nim.

– Nawet gdy początkowo trener Bjelica nie wystawiał mnie do gry, to i tak jakoś cały czas czułem, że we mnie wierzy. Podkreślał to, powtarzał mi. Dał mi pewność siebie, jakiej dotąd nie miałem. Zacząłem znów wierzyć w swoje możliwości.

Kownacki pracował intensywnie, trenował po godzinach, ćwiczył strzały, zachowania w polu karnym. Skupił się maksymalnie na piłce. Długo nikt tego nie zauważał.

Zaczął jednak wchodzić z ławki na końcówki meczów i pod koniec października strzelił gole Wiśle Kraków. – Ucieszyłem się. Potem przyszedł kolejny – opowiada. Trener Bjelica zaczął wystawiać go od pierwszej minuty, kosztem najlepszego strzelca Lecha, doświadczonego Marcina Robaka.

Fiorentina zaproponowała za niego 3 mln euro. Gdy Lech odrzucił tę ofertę, kibice jeszcze pukali się w głowę. „Sprzedawać go!” – pisali. – Te 3 miliony euro nie zdobyłyby dla nas gola w meczu z Termalicą – twardo twierdził wiceprezes klubu Piotr Rutkowski.

Lech Poznań i Sampdoria Genua osiągnęły porozumienie w sprawie transferu Dawida Kownackiego – poinformował w lipcu 2017 reprezentujący piłkarza Marcin Kubacki.

20-latek będzie trzecim Polakiem w Sampdorii. Na Stadio Luigi Ferraris występują już Karol Linetty i Bartosz Bereszyński. Pierwszy trafił do Genui w lipcu minionego roku z Lecha, a drugi to też były lechita, którego w styczniu bieżącego Sampdoria wykupiła z Legii Warszawa.

Dawid Kownacki w barwach Sampdorii Genua może pochwalić się niesamowitymi statystykami. W tym sezonie spędził na boisku mniej niż 90 minut, ale już trzykrotnie wpisał się na listę strzelców.

Swój debiut w oficjalnym spotkaniu zaliczył w meczu Pucharu Włoch przeciwko Fogii. Spędził na murawie 21 minut, ale wpisał się także na listę strzelców, a jego drużyna wygrała 3:0. Pozostałe występy miały miejsce już w lidze. W meczu z Udinese, który Sampdoria przegrała 0:4, grał 18 minut. Kolejne cztery dołożył w meczu z Atalantą (3:1).

źródło: sport.pl ; juniorfutbol.pl ; wp.pl

Dawid Kownacki
5 (100%) 1 vote

Comments are closed.