Grzegorz Lato

W latach 70. był wielką gwiazdą Stali, z którą wywalczył Mistrzostwo Polski w 1973 i 1976 roku, był bohaterem klubu i miasta. Dzisiaj jego imię nosi miejscowa Szkoła Mistrzostwa Sportowego.

Lato pochodzi z Malborka, jego ojciec pracował jako mechanik na lotnisku. Gdy miał trzy lata, jego rodzina przeniosła się do Mielca. I tu trafił na treningi w Stali – gdy miał 12 lat, zapisał się na nie razem ze swoim bratem, Ryszardem.

Był wielkim piłkarzem. Był przeciętnym trenerem. Był nieskutecznym działaczem. Był leniwym politykiem.

Był, a teraz jest prezesem PZPN, który ma uzdrowić polską piłkę nożną. Rok 1962. Mielec. 12 – letni Grzesiu Lato przyszedł z bratem Ryszardem na stadion Stali, aby zapisać się na treningi piłki nożnej. – Nie widzę problemu chłopcy, ale najpierw pokażcie, co potraficie – odparł trener Drygalski i wraz z grupką rówieśników zaprowadził Ryśka i Grzesia na łąkę. Tam podzielił i chłopców na drużyny i rzucił piłkę. reklama
Grzegorz Lato urodził się 8 kwietnia 1950 roku w Malborku, gdzie jego ojciec pracował na miejscowym lotnisku jako mechanik samolotowy. Mieszkali tam bardzo krotko. Ojca kilkakrotnie przenoszono służbowo w różne miejsca w kraju. W 1953, kiedy Grzesiu miał 3 lata osiedlili się w Mielcu.

– Gdy miałem 9 lat zmarł mój ojciec. Zostaliśmy z bratem sami z matką i co tu kryć – żyło nam się naprawdę ciężko. Mama była szalenie zapracowana, aby jakoś związać koniec z końcem, nie mogła nam więc poświęcać dużo czasu – opowiedział Grzegorz Lato.

Pomogła mu Stal Mielec przyznając miesięczne stypendium w wysokości 400zł.

Na tamte czasy była to spora sumą. Nikt mu kariery nie wróżył Pot wylewany na treningach nie szedł na marne. Z miesiąca na miesiąc Grzegorz doskonalił umiejętności, ale – co tu kryć – nikt mu nie wróżył, że zrobi prawdziwą piłkarską karierę. Ba. Był niedoceniany i lekceważony przez trenerów-selekcjonerów.. Oto najlepszy przykład. Pod koniec lat sześćdziesiątych Stal Mielec miała świetną drużyną juniorów. W 1968 roku zespół zdobył nawet trzecie miejsce na mistrzostwach Polski. Z „brązowej” jedenastki: Garlewicz, Lipa, Gajda, Myjak, Wydro, Wiącek, Stępień, Waliszewski, Lato, Buda i Wrażeń, siedmiu, a nawet ośmiu zawodników występowało w różnych reprezentacjach. A Lato? Mimo, że strzela bramkę za bramką – nie dostał ani raz powołania.

Choćby do kadry ówczesnego województwa rzeszowskiego. – Nie było mi wówczas wesoło, gdy koledzy wracali z wojaży po kraju i zawsze opowiadali – wiesz stary, grałem z tym… czy widziałem tego … i wymieniali nazwiska znanych mi piłkarzy. Mnie tylko oczy wychodziły z wrażenia i co tu kryć bardzo im zazdrościłem i zdałem sobie sprawę z kolejnej prawidłowości – na sukcesy muszę ciężko zapracować – wspomina po latach

Rok 1973. Mielec. Stal Mielec grała z Zagłębiem Wałbrzych mecz, który decydował o mistrzostwie Polski.

Najpierw celnie strzelił Lato, potem poprawił Jan Domarski i miejscowi wygrali 2:0. W Mielcu zapanowała euforia. Stal została mistrzem Polski. Grzegorz Lato radował się podwójnie, bo 13 bramek strzelonych w sezonie dało mu tytuł króla strzelców. Mistrz Polski i Król Strzelców nie znalazł jednak uznania u trenera kadry narodowej Kazimierza Górskiego. Powołania dostawał, ale był rezerwowym.

Jego przygnębienie sięgnęło zenitu, gdy Polska przegrała 0:2 mecz z Walią w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata w 1974 roku. A Lato oglądał to spotkanie z ławki rezerwowych. Zdziwieni kibice biało- czerwonych skandowali tak: Panie Górski, co pan na to? Że na ławce siedzi Lato.

Historyczna akcja

1973. Londyn. Stadion Wembley. Mecz Anglia- Polska. 63 minuta, która przeszła do historii polskiej piłki. Grzegorz Lato pobiegł na bramkę Anglików i gdy wszyscy spodziewali się, że poda piłkę do Roberta Gadochy, on zagrał ją do Jana Domarskiego, który pokonał Petera Shiltona. Anglicy chwilę później wyrównali, ale mimo ich olbrzymiej przewagi mecz zakończył się remisem. Polska awansowała do finałów Mistrzostw Świata. Na Mundialu Polacy byli rewelacją turnieju. Grali pomysłowy, ofensywny, nowoczesny futbol i zdobywali mnóstwo bramek. Najwięcej Grzegorz Lato, który z siedmioma trafieniami został królem strzelców.

 

Napastnik Stali Mielec był na ustach całego świata.

W Niemczech odwiedzili go nawet wysłannicy klubu FC Koeln i zaproponowali, aby nie nielegalnie został i grał w ich zespole. Za występy w Bundeslidze oferowali gigantyczne pieniądze. Lato odmówił – wrócił z drużyną do Polski. – Prawdopodobnie gdybym wówczas tę propozycję przyjął i pozostał w Niemczech, wiódłbym dzisiaj bardzo bogate życie. Stało się inaczej i dzisiaj po latach mogę śmiało stwierdzić, że niczego nie żałuję – powie kiedyś.

Grzegorz Lato występował w drużynie narodowej aż do 1982 roku, kiedy to po Mundialu w Hiszpanii zrezygnował, aby ustąpić pola młodszym.

Nikt dotąd z biało-czerwonych nie osiągnął w reprezentacji tyle co on. Złoto i srebro olimpijskie, trzy występy na mundialach (na każdym strzelał bramki), dwa brązowe medale Mistrzostw Świata, 100 oficjalnych meczów w drużynie narodowej (rekord!), 10 goli na MŚ (rekord!).

I wreszcie – król strzelców na MŚ w 1974 roku. W krajowej piłce też ma się czym pochwalić – dwa razy zdobył tytuł króla strzelców ligi i dwukrotnie wywalczył tytuły mistrza kraju ze Stalą Mielec, której – mimo intratnych propozycji – był wierny przez całą karierę.

Grzegorz Lato
5 (100%) 1 vote

Comments are closed.