Niedziela cudów, kolejka cudów, piłkarski poker

Niedziela cudów lub kolejka cudów to potoczne określenie wydarzeń mających miejsce podczas 34., ostatniej kolejki sezonu 1992/1993 I ligi polskiej.

O tym, kto zostanie mistrzem Polski, zadecydować miała ostatnia kolejka tamtego sezonu. W grze o tytuł liczyły się jedynie dwa zespoły, Legia Warszawa i Łódzki KS. Trzeci w tabeli Lech, choć fenomenalnie spisywał się jesienią 1992 roku, przez słabą rundę rewanżową szanse na majstra miał czysto iluzoryczne.

  • Faworyci szli łeb w łeb od początku sezonu i notowali fenomenalne wyniki (Legia przegrała 6 meczów, natomiast ŁKS tylko 4 razy w 33 kolejkach). Jako że obie drużyny przed ostatnimi meczami miały identyczną liczbę punktów, o tytule miał zadecydować bilans bramkowy, w którym to stołeczny klub miał przewagę jedynie trzech bramek.

Wszyscy wiedzieli, że w spotkaniu ze zdegradowaną Olimpią Poznań łodzianie staną na głowie, by strzelić o trzy gole więcej niż Legia w spotkaniu z Wisłą, której właściciel, Piotr Voigt, obiecał wysoką premię za wygranie ostatniego meczu w sezonie. Być może nie każdy o tym pamięta, ale „zrobić wszystko” w tamtych latach miało zupełnie inny oddźwięk niż w obecnych czasach.

  • Tamten dzień został zapamiętany jako najbardziej charakterystyczny dla ciemnego okresu lat 90. w polskiej piłce. Centralną postacią tamtych zdarzeń był Janusz Wójcik, trener Legii, trzymający przy uchu prymitywny telefon komórkowy wielkości cegły, dzięki któremu nasłuchiwał wieści z Łodzi. Sama ta postać, umoczona po kolana w korupcyjnym bagnie, wiele sugeruje w kwestii tej sprawy. Dalej było tylko gorzej.

Na każdą bramkę ŁKS-u w meczu z Olimpią w ciągu kilku minut odpowiadała Legia. W drugiej połowie obu spotkań show trwało w najlepsze. W 49. minucie gol dla łodzian, a w 55. dla Legii. 61. minuta gol Czykiera w Krakowie, a za minutę odpowiedź ŁKS-u. Chwilę później stawkę podbija Legia bramką Śliwowskiego.

  • Wszystko to transmitowane przez legendarne Studio S-13 z komentarzem Tomasz Zimocha w tle, który według Wojciecha Kowalczyka przyczynił się do utraty tytułu przez Legię, oskarżając w czasie transmisji podopiecznych Wójcika o kupieniu meczu, a przy tym wychwalając pod niebiosa grę ŁKS-u.

Na trybunach  kibice Wisły nie wytrzymali upokorzenia, jakim było tak jawne odpuszczenie meczu, i zaczęli obrażać własnych zawodników, krzycząc, żeby podzielili się z nimi pieniędzmi.

Pierwsi z tego szaleństwa zrezygnowali zawodnicy Łódzkiego KS, jak gdyby rozumiejąc, że Legia, jeśli potrzebowałaby wygrać 1:-0, to właśnie taki wynik by padł. Końcowe wyniki i tak wyglądały zadziwiająco wysoko. Lech zremisował 3:3 w meczu z Widzewem, ŁKS wygrał 7:1 z Olimpią Poznań, natomiast Legia rozbiła w pył Wisłę, zwyciężając 6:0, i mogła cieszyć się ze zdobycia tytułu mistrzowskiego.

Całe te żenujące wydarzenia skwitował Janusz Wójcik w pomeczowym wywiadzie, stwierdzając, że każda liga potrzebuje czasem pewnej reżyserii, między wierszami przyznając się do zarzutów. Oczywiście po meczu działacze Wisły oskarżyli swoich zawodników o podłożenie się w tym spotkaniu, zgłaszając sprawę do prokuratury. Ale śledztwo nic nie wykazało i bardzo szybko zostało umorzone.

– Czy był kupiony mecz? A w zasadzie za ile? Nie będę ukrywał – nie wiem. Nie wiem, czy był kupiony, bo ja żadnych pieniędzy nie dałem. Nikt mnie o nie nawet nie prosił, co chyba nie jest niczym dziwnym, bo miałem wówczas ledwie 21 lat. Mecz z Wisłą był dla mnie normalnym spotkaniem. Z nikim się nie umawiałem. Robiłem to, co potrafię. Strzelałem gole. I pamiętajmy o jednym – to nie my musieliśmy się martwic. To ŁKS miał do nas trzy bramki straty. A Olimpia miała grać na całego… – tak Wojciech Kowalczyk opowiadał o tamtych wydarzeniach w swojej książce.

Tamten dzień sprawił, że przerażająca wizja futbolu przedstawiona w „Piłkarskim pokerze” przestała być jedynie fikcją, a określenie „niedziela cudów” używana w kontekście nieprzewidywalnych wyników utraciła czysto metaforyczne znaczenie.

Tamten dzień stał się również epilogiem do innych zdarzeń, które wpisały się do historii polskiej piłki.

źródło: igol.pl

Niedziela cudów, kolejka cudów, piłkarski poker
Rate this post

Comments are closed.