Piłkarski Poker

Piłkarski poker” to opowieść o byłym genialnym piłkarzu, który z braku innych umiejętności został uczciwym sędzią piłkarskim, zdobywając międzynarodową renomę.

Gdy jednak w grę wchodzą interesy kilku różnych klubów, z których każdy chce albo wygrać ligę i wspiąć się poziom wyżej w piłkarskiej hierarchii, albo nie dać się poniżyć i nie spaść do rozgrywek niższego rzędu, sędzia Laguna w błyskotliwej kreacji Janusza Gajosa będzie musiał wziąć w przysłowiową łapę.

Tylko od kogo? I ile? Nasz protagonista postanawia pokazać licznym petentom gest Kozakiewicza, wpuścić ich w maliny i przy okazji wzbogacić się na tragicznej sytuacji polskich rozgrywek piłkarskich. Z pomocą dawnego przyjaciela z boiska, obecnie pracującego w kotłowni alkoholika o ksywie Bolo, zaczynają wprowadzać ten szalony, ale jakże precyzyjny plan w życie.

Pod wieloma względami „Piłkarski poker” to nieco spóźniona polska odpowiedź na amerykańskie „Żądło„. Bohaterowie są równie kolorowi, narwani i skrywający pod maskami obojętności większe morały, ich plan wykiwania wielkich graczy środowiska piłkarskiego tak skomplikowany, że nie da się go z początku w żaden sposób objąć umysłem, a styl realizacji całości tak lekki, że człowiek wielokrotnie zapomina, że protagoniści nie tylko stają na bakier z prawem, ale też ryzykują swoimi karierami i być może nawet życiem. Zaorski prowadzi „Piłkarski poker” z mistrzowskim luzem, pozwalając na krótkie momenty przejmować ekran fantastycznej muzyce Piotra Figiela, idealnie uosabiającej polskie lata 80. Daje każdemu z aktorów pokazać swoją klasę, inscenizuje wszystkie sceny tak, że albo oczekujemy w napięciu na wynik meczu, który mógł być sprzedany, ale nie musiał, albo zastanawiamy się, jakie jeszcze karty Laguna i jego poplecznicy (których jest na końcu filmu coraz więcej, w szczególności z Białegostoku) mają w zanadrzu.

Zrealizowanie takiej produkcji wymaga sporych umiejętności, a Zaorskiemu trzeba przyznać, że bardzo rzadko popada w fałsz i traci kontrolę nad swoim filmem. I przy okazji tej przezabawnej, satysfakcjonującej, bogatej w ciekawe sytuacje opowieści tworzy świadomie i z namysłem bardzo gorzki portret polskiego środowiska piłkarskiego, który mógł być przeszarżowany i całkowicie fikcyjny, ale wielu ujrzało w nim przynajmniej skrawki znanych sobie rzeczywistości. „Piłkarski poker” to naprawdę znakomite kino rozrywkowe, do którego warto wracać latami.

 

Przekręt sędziego Laguny – na czym polegał?

Sytuację wyjściową mamy taką: sędzia Laguna (grany przez Janusza Gajosa) postanawia „ustawić” ostatnie dwa mecze ligowej kolejki i zarobić na tym 50 milionów złotych (mamy rok 1988). Do udziału w szwindlu namawia Bola (Marian Opania), starego przyjaciela, z którym grał kiedyś w reprezentacji.

Laguna wyjaśnia Bolowi sytuację: „Czarni, zamiast się pieprzyć w jakąś niedzielę cudów, kupować po jednym meczu, założyli spółdzielnię. Te cztery drużyny: Odlew Poznań, ŚKS Wałbrzych, Oceania Gdynia, Mutra Lubin, płacą Czarnym za to, żeby Biała Białystok i Stalówka Wola spadły z ligi. I teraz są dwa najważniejsze mecze: Czarni – Biała Białystok, Powiśle – Kokon” mówi Laguna.

Laguna dostał sędziowanie meczu Czarni – Biała Białystok od Kmity, prezesa Powiśla i jednocześnie wysokiego rangą działacza związku piłkarskiego (gra go Mariusz Dmochowski, a w filmie nigdzie nie pada nazwa związku). Zadaniem sędziego jest doprowadzić do remisu między walczącymi o mistrzostwo ligi Czarnymi a Białą będącą ostatnim zespołem w lidze. Za taki wynik meczu Kmita obiecał Lagunie, że deleguje go na międzynarodowego obserwatora FIFA z ramienia związku. Kmita nie ma pojęcia, że Laguna za jego plecami rozgrywa własny przekręt.

10 milionów od Białej Białystok

Laguna z Bolem zaczynają właściwe przygotowania. Laguna dzwoni do Kmity i żąda na papierze dwóch dokumentów: swojej delegacji do FIFA i pozwolenia na grę za granicą dla Grundola, czołowego napastnika Czarnych. Z pewnymi oporami ze strony  Kmity, dostaje je. Pozwolenie będzie Lagunie potrzebne do szantażowania Grundola, bo bez czynnego udziału piłkarza remis w meczu Czarnych z Białą jest nie do uzyskania.

Bolo jedzie do Białegostoku po 10 milionów złotych obiecanych sędziemu za remisowy wynik meczu Białej z Czarnymi ­– pieniądze te mają być łapówką dla Laguny. Działacze Białej zdają sobie sprawę, że bez łapówki ich drużyna nie ma szans na remis z Czarnymi, a tym samym wypadnie z ligi. Bolo słyszy zapewnienie, że „społeczeństwo Białegostoku jest ofiarne”. Dostaje obietnicę, że czarna wołga z pieniędzmi będzie stać pod stadionem w Zabrzu, gdzie odbędzie się wspomniany mecz. 10 milionów ma być wypłacone natychmiast po spotkaniu.

źródło: onet.pl , blog.ey.pl

Piłkarski Poker
5 (100%) 1 vote

Comments are closed.