Ustawa hazardowa: wysoka kara i plotka o zmasowanej akcji skarbówki skutecznie odstraszają

Właściciele automatów do gry przestraszyli się ustawy hazardowej, ale z pola walki z rządem zejść nie zamierzają. Od 1 kwietnia za każdego jednorękiego bandytę grozi do 100 tys. zł kary. Zapłacić może ją nie tylko jego osoba stawiająca maszynę, ale także właściciel lokalu, w którym automat stoi.

Punktów z jednorękimi bandytami są w Polsce tysiące. Kiedyś maszyny stały na każdej prowincjonalnej stacji paliw, a nawet w wiejskich sklepach, o barach nie wspominając. Masa, były pruszkowski gangster, a dziś świadek koronny, w jednym z wywiadów stwierdził, że nawet mafia była zaskoczona sumami, jakie zarabiano na automatach.

– Jak przyszedł pierwszy utarg, to myśleliśmy, że to pieniądze za cały miesiąc, a to było za tydzień i to nie ze wszystkich punktów – wspomina.

W branży głośno mówi się o dużej akcji, jaką na początku kwietnia szykuje Krajowa Administracja Skarbowa. To nowy organ fiskusa powstały zaledwie miesiąc przed wejściem w życie ustawy hazardowej. Ministerstwo Finansów będzie więc chciało pochwalić się, jak nowa supersłużba powstała z połączenia skarbówki z celnikami działa.

– Od pięciu miesięcy nie sprzedaliśmy nawet jednego automatu na rynek polski. Nic. Absolutnie nic. Ratuje nas eksport, szczególnie do Afryki – mówi Piotr Fedak z firmy Promatic, polskiego producenta automatów do gier.

Czytaj więcej na Money.pl

Comments are closed.